Człowieki dla Grubego

Człowieki dla Grubego

123%
2 075
z potrzebnych 1 680 zł = 123% celu
19 wpłat

Zakończono sukcesem
Typ: Fundraising
Model: Zbiórka jednorazowa
Zbiórka zakończyła się dnia 10.09.2019. Wszystkie zgromadzone środki trafiły do autorów inicjatywy.
Jeśli wspierałeś kampanię - możesz ją ocenić!
Udostępnianie to też wspieranie:
Obserwuj (2)
  • Projekt
  • Aktualizacje
  • Wspierający (17)
  • Społeczność (2)

Opis projektu

Hej, jestem Gruby!

Może moje kochane człowieki nazwali mnie Grubym bo nie miałem w życiu lekko?

Mieszkałem sobie na wsi, niespecjalnie było kolorowo, bo jak możecie się domyślać Buldog Francuski w konserwatywnej polskiej mieścinie lekko nie ma... Mój "Pan" nie mówił słowa po francusku, może dlatego często przemawiał do mnie językiem migowym - swoimi pięściami...

Nie bardzo chcę wdawać się w szczegóły ale brak francuskich rogalików w diecie był najmniejszym z moich pieskich zmartwień. Pewnego dnia, gdy akurat lizałem kolejne rany, zabrała mnie od niego taka fajna Pani z miasta. 

I ta miła pani – wolontariuszka ze schroniska – zaczęła od leczenia mnie, jak to szeptała czasem smutno: "wyłysiałego i zabiedzonego psiaka", a potem, żeby nie umieszczać mnie w schronisku (bo w sumie miałem przecież za sobą dostatecznie już wiele mocnych przeżyć) zaczęła szukać dla mnie domu. 

I tak trafiła do moich ukochanych człowieków. Niewiele wiedzieli o mnie, dziwnym kolesiu ale chyba czymś ich ująłem podczas pierwszego, zapoznawczego spaceru. No i zostałem!

A tak mi się wtedy morda ucieszyła!
A tak mi się wtedy morda ucieszyła!

Dostałem piękne imię - „Gruby” (na drugie „Rumpel”). Nie wiem skąd wiedziałem - ale wiedziałem od razu - jak zachowywać się w domu, chociaż byłem przecież dotąd, mimo francuskiej krwi zwykłym wiejskim łazęgą. Pokochałem miłością absolutną Pańcię i Pańcia i ich bliskich człowieków i och, ze wzajemnością! I wszystko byłoby jak w bajce i żylibyśmy, psia kość, jak w reklamie psiej karmy gdyby nie to że zdrowie mi na to nie pozwala...

Jestem, jak mówią psem w typie buldoga francuskiego, więc od swoich przodków przejąłem krótką kufę a to w skrócie oznacza poważne problemy z oddychaniem. Od pół roku z tym moim oddechem jest tak cienko i stał się dla mnie takim wysiłkiem że Pańciostwo musieli zorganizować mi życie jak niedołężnemu emerytowi. Spacerki - króciutkie i nocą, bym nie podniecał się obecnością innych psów. Emocje, biegi, skoki - nie wolno, bo tracę oddech. Ograniczone zostało również największe z mych szczęść i radości, czyli odkurzanie mnie odkurzaczem...

Zostało mi tylko grzanie pupy na kapciach

I marzenia o wyprawach bez zadyszki

Czuję się pierwszy raz w mym pieskim życiu naprawdę kochany i najważniejszy w domu. Człowieki mówią żem przezabawny i że "gdzież ty był całe nasze życie, Gruby?!" ale smucą się bo wiedzą że bycie uwiązanym chorobą w domu nie jest Krainą Szczęśliwości dla psa, który ma temperament, usposobienie i poczucie humoru  szczeniaka. Wiedzą że ja chce biegać, skakać i bawić się z innymi psami (o wąchaniu pod ogonami nie wspominając!) – a tego mi absolutnie nie wolno! 

Na 10 września umówili mnie na zabieg korekty podniebienia i nozdrzy. Na razie wiadomo, że to 1600,00 zł. Kupa kasiory a dopiero po zabiegu dowiemy się, co dalej. 

Ta kwota i widmo kolejnych wydatków w tej chwili moich ukochanych dwunożnych przerasta, bo równolegle organizują leczenie i życie po dwóch udarach najbliższej osobie. Nie dźwigną sami takiej kumulacji, stąd moja prośba o wsparcie. Dla ciebie to dyszka lub dwie dyszki a ja znowu będę cieszyć się światem bez zadyszki


O autorze / Zespół

Kampanię prowadzi moja Pańcia, Marzena, samodzielnie komputera użytkować nie mogę bo raz - jestem psem, dwa - za bardzo by mnie ekscytowała Wasza pomoc i wsparcie, trzy - zostałem raz przyłapany na oglądaniu "Zakochanego Kundla" w wersji dla dorosłych :(

- Gruby (Rumpel)

Ocena

Brak ocen

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.


Marzena Piskorz-Nałęcka

2 miesiące temu
No widzę i nie wierzę - o 23 % minęliście cel. To fantastyczny wynik! Czyli że 10-go września Gruby Rumpel kładzie się na stół operacyjny i wstaje z głęęęębokim westchnieniem ulgi. Dzięki za każdą monetę, banknot, dobre myśli i przede wszystkim za aktywny udział w zbiórce Grubego Rumpla. On dzisiaj jeszcze nie wie, jakie szczęśliwe życie będzie wiódł od środy. Pochwali się jak to jest na spacerze, po długim, przymusowym postoju w domu i wąchaniu znanych zakamarków w ogródku. Ukłony od nas! Głebokie ukłony!

Marzena Piskorz-Nałęcka

2 miesiące temu
Chcieliśmy z mężem zabrać Grubego na spokojny weekend nad morzem. Sto km, klimatyzowane auto, domek przyjaciół zacieniony i chłodny. Niestety Gruby tak się rozdyszał, że po 60 km odwróciliśmy kierunek jazdy i pędem do weta. Po 3 godz. obserwacji, po tlenie i zastrzykach wyrównał oddech. Uff Byle do 10go☹️
  • Pomóż

1 zł lub więcej
19 wspierających
Dziękujemy za Twoje wsparcie! Dzięki Tobie jesteśmy o krok bliżej do zrealizowania naszej inicjatywy.
Przewidywana dostawa: lipiec 2015

Czego szukasz?

  • Wszystkie
  • Udane
  • Trwające
Pytania? Pisz śmiało!